Pozwólmy dzieciom na samodzielność!

Autor: Katarzyna Niewiadomska, www. niewiadomska. com

Jednym z czterech filarów w koncepcji planu jest SAMODZIELNOŚĆ. Zapewnia rozwój, przede wszystkim ten emocjonalno – społeczny, pozwala na naukę nowych rzeczy w sposób adekwatny do obecnych umiejętności i daje dziecku MOC. Moc, która wyzwala poczucie sprawczości, to fantastyczne uczucie, które pozwala uwierzyć, że “ja mogę to zrobić”, co motywuje do dalszej pracy. Sukces na miarę dziecka nie zawsze znaczy to samo co “sukces” rozumiany przez nauczycieli i rodziców. Wdrapanie się na drabinkę albo doniesienie kubka z wodą do stołu (bez rozlania!) mogą być ważniejsze niż 6 w szkole! 😉

Samodzielność w wymiarze praktycznym (samoobsługowym), sposób realizacji podstawowych czynności przenosi się na sytuacje zadaniowe. Dziecko, które zwleka z wycieraniem stołu i nie pilnuje swoich zabawek będzie zapominać podręczników (bo w Polsce jednak ciągle nosi się je do szkoły) i oczekiwać pomocy w najprostszych sprawach. 
www.niewiadomska.com Kto tu kogo trzyma? 😉
Tymczasem co robią dorośli? Najpierw nie pozwalają dwulatkowi, który garnie się do sprzątania, zmywania, odkurzania itp. jak mały robocik kuchenno – pokojowy a później (za kilka lat) marudzą, że dziecko w pokoju nie chce sprzątać, nie pomaga w domu itp. Psujemy ten dziecięcy zapał również nieustannym poprawianiem w rodzaju “Zrobiłeś – super, ale ja tu jeszcze wytrę dokładnie”. 
Pomyślcie, jak Wy byście się czuli, gdyby ktoś Was tak cały czas poprawiał…Bo co? Bo mały? Jeśli się nie nauczy samodzielności jako “mały” to i “duży” będzie o wszystko pytać, bać się nowych rzeczy i nie spróbuje wielu rzeczy “bo się nie uda”. 
Pozwólmy też dzieciom na samodzielne poszukiwanie rozwiązań. Dla dziecka wszystko jest wyzwaniem, a my nie zawsze musimy od razu je podsuwać. Może znajdzie lepsze? Twórcze rozwiązywanie problemów codziennego życia lepiej rozwinie intelekt dziecka niż niejedne zorganizowane zajęcia. Troska, może nawet strach o bezpieczeństwo, niech nie przesłonią nam wymiernych korzyści z większej samodzielności!
O tym, jak wspierać samodzielność poznawczą, umysłową już kiedyś pisałam 
samodzielność – instrukcje i filary planu daltońskiego. Dzisiaj będzie przede wszystkim o samodzielności praktycznej, samoobsłudze. Czas na to najlepszy – mamy nowe trzylatki w przedszkolach. Zdarzają się i takie, które nie potrafią jeść, bo w domu są karmione…Ale szybko się uczą 😉
W naszym przedszkolu podstawowym elementem w sali, przede wszystkim sali maluchów, nie są wycinanki z drzewami i cudami na wszystkie pory roku, ale zdjęcia półek z zabawkami. Pstryknąć zdjęcie uporządkowanej półki telefonem, wydrukować i nakleić – nic skomplikowanego. A dzieci od razu wiedzą, gdzie i w jaki sposób odłożyć zabawkę czy książkę na półkę. Napisy do czytania globalnego oczywiście też można przykleić, ale podstawą są zdjęcia. To jest niezła zabawa – dopasować zabawkę do ilustracji. Nikt u nas nie sprząta po dzieciach i przy okazji nie musimy odpowiadać na milion pytań: “Gdzie to odłożyć?”, nawet we wrześniu! 
Cała szafka z oklejonymi pólkami
Jeśli coś stoi na podłodze, zdjecie można przykleić na ścianie
Bo książki można położyć, albo postawić…
Kim jest dyżurny? Wiadomo – ważna rola, nasz pomocnik i jednodniowy boss grupy 😉
Ale skąd ma wiedzieć, co powinien robić? Dajmy mu instrukcję! Niech mały człowiek widzi, że obowiązkiem dyżurnego jest np. po posiłku wytrzeć stoły albo pozamiatać skrawki papieru po wycinaniu na zajęciach. Albo nalać wszystkim wodę. Nie da rady? Na początku na pewno nie, ale bez ćwiczeń i litrów wylanej wody nigdy się tego nie nauczy! Kiedy dzieci pójdą na plac zabaw, pani woźna zetrze dokładnie masło ze stołów i zdrapie wikol, ale od czegoś trzeba zacząć. Starszakom, co do których mam pewność, że mają umiejętności pozwalające na wykonanie różnych czynności dokładnie – nie pozwalam na bylejakość. To już nie tylko zabawa i ćwiczenie, to zwyczajne obowiązku wynikające z pobytu w przedszkolu. Jesteś dyżurnym? Wykonuj swoje obowiązki najlepiej jak potrafisz! Inaczej będziemy musieli za dziesiątki lat pracować z niechlujami a to nie jest fajne, nie? 
Już w czterolatkach dzieci nakładają sobie samodzielnie drugie danie, same decydując ile chcą zjeść. Nalanie sobie napoju do kubka to awans w hierarchii przedszkolnej o jakieś 3 stopnie. Samodzielnie komponują kanapki z pokrojonych produktów i smarują chleb masłem. Czasem jedzą dżem z ogórkiem. Wszystkie żyją i mają się dobrze, serio 😉

Czy można te instrukcje zastosować w domu, z własnymi dziećmi? Jasne, że tak! Nic tak nie pomoże nauczycielkom w przedszkolu, jak wsparcie rodziców dzieci w kwestiach samodzielności.
A jakie obowiązki są odpowiednie dla dzieci przedszkolnych? Najczęściej te, które dorosłym wydają się “jeszcze nie teraz” 😉

Co może zrobić trzylatek? 
– sprzątać swoje zabawki, odkładać je na miejsce
– umyć zęby (przy odrobinie pomocy, bo dentyści twierdzą, że nie ze wszystkim dziecko poradzi sobie idealnie)
– odnosić kubek i talerzyk do zlewu, zmywarki, na stolik itp.
– pomagać nakryć do stołu
– ubrać się rano do przedszkola z niewielką pomocą rodziców

Co może zrobić czterolatek?
nakryć do stołu i sprzątnąć z niego (nie tylko po sobie)
– odkładać brudne ubrania do kosza
– ścierać kurze
– zamiatać podłogę ze ścinków papieru, rozsypanych artykułów spożywczych itp.
– wytrzeć stół po pracy i zabawie, po posiłku z pomocą dorosłego
– zrobić sobie kanapkę z pokrojonych produktów, posmarować chleb masłem itp.

Co może zrobić pięcio- i sześciolatek?
– wycierać stoły i blaty
– wspólnie z dorosłymi przygotować prosty posiłek i posprzątać po nim
– układać zabawki i ubrania w szafie
– przygotować sobie ubranie do przedszkola
– pomagać przy zakupach np. nieść lekkie torby, odstawić koszyk
– nalać sobie napój do kubka (i na początku drogi – rozlać też może) 😉
– nałożyć sobie porcję jedzenia, którą chciałby zjeść

Pozwólcie dzieciom na wykonywanie tych czynności, nie martwcie się, że “zabieracie im dzieciństwo”, “jeszcze się w życiu napracują”. To naprawdę jest dla nich rozwijające i atrakcyjne! “Później” może być za późno…A w przedszkolu – nie bójcie się przepisów BHP, Sanepidu, miliona pozwoleń lub ich braku. Będzie dobrze 😉

Ciekawa jestem, na co pozwalacie swoim dzieciom w grupach? Pomagają Wam? Dajcie znać 😉
Pozdrawiam ciepło,
E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *