Orientacja w przestrzeni – jak uczyć dobrze?

Są badania, randomizowane, których w śmietniku mojej głowy akurat nie potrafię znaleźć, niestety.
Jest to porównanie dwóch grup dzieci w wieku przedszkolnym. Jedna grupa była uczona orientacji w przestrzeni poprzez zabawy ruchowe (wyłącznie!) w terenie, druga tradycyjnie – na kartce, w książce.
Kto był lepszy po trzech miesiacach w odgadywaniu poleceń w rodzaju : w prawo, prosto, w lewo itp. oraz określaniu kierunków? Oczywiście dzieci z pierwszej grupy! A różnice były znaczące!
Nie tylko warto, ale TRZEBA o tym pamiętać ucząc małe dzieci!

Dzisiaj porcja zabaw ruchowych. Najlepiej organizować je na placu zabaw, ale można też w sali.

1. Zamek Królowej Śniegu. Tworzymy 3 “zamki” przestrzenne i duże – z kartonów, materaców, mat piankowych, krzesełek różnej wielkości, papieru, parawanów itp. Ważne, by były w trzech rozmiarach – mały, mniejszy i najmniejszy lub duży, większy i największy (wersja dowolna:))
Każdy z tych “zamków” musi mieć wyraźnie zaznaczone wejście. Opowiadamy dzieciom historię o zimie, Królowej Śniegu i prosimy o pomoc w dotarciu do zamku…
Ale o który z nich chodzi?
W tym momencie trzeba opowiedzieć dzieciom historię o skomplikowanej i pełnej trudów podróży z zastosowaniem określeń “najmniejszy”, “prosto”, “w lewo”, oraz wskazówek “trzy kroki do tyłu”, “dwa kroki w bok/w lewo” itp. dostosowanych do wieku i poziomu poznawczego dzieci. Dzieci idą do zamku według instrukcji nauczyciela.
Oczywiście w opowiadanej historii muszą zdażyć się pomyłki np. dzieci stanęły “za” najmniejszym zamkiem, ale nie był to ten właściwy 😉 Wtedy należy wrócić do poprzedniej kwestii i pozwolić dzieciom przejść trasę raz jeszcze.
2. Chodźcie do nas. Zabawa dla starszych dzieci (5-6latków), bo wymaga nie tylko znajomości kierunków w przestrzeni, ale pozwala doświadczyć kierunków świata z perspektywy drugiej osoby. Ustawiamy dzieci w dwóch, losowo wybranych grupach, naprzeciwko siebie. Dzieci z jednej grupy mają za zadanie wspólnie ustalić, jakie komendy będą wydawać drugiej grupie, by ta jak najszybciej/jak najkrótszą drogą/ omijając rozłożone obręcze/jak nadłuższą drogą itp. dotarła do kolegów. Bywa wesoło 😉

prawdziwe dzieci, nie tylko “smile” 😉
pierwszy odważny matematyk 😉
3. Tor przeszkód.
Mogłoby się wydawać, że nic prostszego niż zorganizować tor przeszkód i przeprowadzić przez niego dzieci zgodnie ze słowną instrukcją. Ale zróbcie to choć raz, przekonacie się, ile pułapek czyha na Was i dzieci…

1. Musicie ustalić, że kierunek podany przez nauczyciela to ten sam kierunek, który odbierają dzieci. Nie wolno Wam stać naprzeciwko grupy! Stoicie lub siedzicie razem z grupą, tak, by “2 kroki do przodu” nie okazały się “2 – ma krokami do tyłu”.

2. Trzylatki i czterolatki kierują się raczej “w bok” niż “w lewo” czy “w prawo”, to dla nich za wcześnie. Jeśli chcemy 4- czy 5- latkom pomóc ćwiczyć stronność – koniecznie przed zabawą zaznaczcie lewą (lepiej, bo tak jest ustalone w metodyce matematyki prof. E. Gruszczyk – Kolczyńskiej i będzie się często pojawiać) lub prawą rękę np. pieczątką, wstążeczką, naklejką, by dzieci mogły samodzielnie kontrolować prawidłową trasę.

3. W początkowych i diagnostycznych zabawach dzieci muszą pokonywać tor przeszkód pojedynczo. Inaczej nie jesteście w stanie sprawdzić, czy dzieci rozumieją, co robią. Ale w kontrolnych ćwiczeniach dobre efekty daje np. praca w parach, z zawiązanymi oczami itp.
4. Dobrze jest dodać interesującą opowieść ruchową do toru przeszkód, będzie więcej zabawy 😉

Miś czeka na dzieci
Skomplikowana sprawa- dwie szarfy 
Zabaw jest milion 😉 Następne wkrótce,
E.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *